Tomciętnik – Odcinek trzeci

Wiek: Miesiąc
Mam już miesiąc! Tak szybko rosnę. Jak na drożdżach. Wprawdzie dalej niewiele umiem, ale wszystko mi rośnie. Rączki mi rosną, nóżki mi rosną i ilość emitowanych przeze mnie decybeli też rośnie. To ostatnie, z niezrozumiałych dla mnie powodów, nie cieszy mamusi równie mocno co mnie. Nawet ostatnio mamusia rozesłała sms po rodzinie: „Całkiem ładnego, mało używanego bobasa z zepsutym wyłącznikiem dźwięku sprzedam tanio.”. Chętnych mama nie znalazła, a ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony dobrze, że nikt mnie nie chce zabrać od mojej kochanej mamusi i mojego kochanego tatusia, ale z drugiej strony… Jak to, nikt nie chce takiego wspaniałego dziecka jak ja? Naprawdę nie ma chętnych?! Chyba mamusia strasznie mnie obgaduje jak śpię – nie widzę innego wytłumaczenia. W dodatku musi mówić nieprawdę, bo przecież o mnie można powiedzieć same dobre rzeczy.
Gdy już jesteśmy przy temacie rodziny: cała rodzina, bliższa i dalsza, debatuje jak zmusić mnie do ssania smoka, a nie mamy non-stop. Czemu nie chcę smoczka? Po pierwsze, to wygląda bardzo dziecinnie, a ja przecież jestem już prawie dorosły, a poza tym, po co pchać plastik do buzi, jak można mamlać cyćka? Całkiem mija się to z celem.
Mamusia jednak się nie zgadza i mówi, że ma to bardzo ważne zadanie: ja mam być spokojniejszy, a ona ma mieć czas na umycie naczyń. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że jakieś naczynia mogą być ważniejsze niż ja, a ich mycie przyjemniejsze niż trzymanie mnie przy piersi. Poza tym mama twierdzi, że chciałaby się czasem napić gorącej herbaty, a tak, to nie może, bo boi się trzymać gorący kubek nad moją główką. Tego to już całkiem nie rozumiem. Z jednej strony mama przyznaje, że picie gorącej herbaty to bardzo niebezpieczne hobby, a z drugiej strony nie powstrzymuje jej to przed chęcią podejmowania takiego niepotrzebnego ryzyka. Dobrze, że mamusia ma mnie, przynajmniej pije najwyżej letnią herbatę. A letnią herbatą sobie krzywdy nie zrobi. Mam nadzieję.
Wracając do smoczka. Smoczek nadaje się jedynie do plucia na odległość. Jak wspaniale wtedy leci! Coraz lepiej mi to wychodzi, gdyby była taka dyscyplina olimpijska, to na pewno bym wygrał złoty medal na igrzyskach.
Babcia z ciuciubabciami odbyła dzisiaj naradę i uradziły, że smoczka trzeba do mnie jakoś przytwierdzić. Padły dwie konkretne propozycje: jedna, żeby przywiązać do mnie smoczek gumką recepturką albo gumką do majtek, a druga, żeby przytwierdzić sznurek do sufitu, do sznurka smoczek, a mnie umieścić pod tą konstrukcją. Niby że ciężej mi będzie wtedy smoczek wypluć.
Mnie się bardziej podoba propozycja numer dwa. Muszę to jakoś zakomunikować mamusi, co będzie dość trudne, bo mam dość ubogi zasób dźwięków. Nie żebym miał zamiar z takiego zawieszonego smoczka korzystać, po prostu chciałbym zobaczyć jak rodzice się męczą tworząc taką instalację. Żeby nie było, że jestem złośliwy, to nawet bym possał tego smoka na tyle długo, by zdążyli się ucieszyć, że zadziałało, a potem wykonałbym najpiękniejszy wyrzut smoczka w historii.
Hak na suficie przypominałby jeszcze dłuuugo rodzicom o tym absurdalnym pomyśle i mogliby się śmiać ile razy by go zobaczyli. Czyli tak naprawdę moje possanie takiego smoka byłoby wkładem w szczęśliwą przyszłość rodziny.

Powiązane wpisy

Post Author: Rozwyrazowana

Mam 25 lat, męża, dwoje dzieci, wielkie plany i ambicje. Przede wszystkim marzę o tym, by moja pisanina została kiedyś wydana. Na razie skończyłam pisać pierwsza książkę i pracuję nad drugą. Poza tym w zeszłym roku schudłam 30 kg, więc temat odchudzania, zdrowego żywienia i ćwiczeń też jest mi bliski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *