Tomciętnik: Odcinek Trzydziesty siódmy

DESSERTS(3)

 Wiek: Dziewięć i pół miesiąca

Dorośli są dziwni, niby tacy mądrzy, niby tacy uczeni, a dziwią się rzeczom najnormalniejszym na świecie. A ja, człowiekiem jestem (bardzo małym, ale jednak człowiekiem) i nic co ludzkie nie jest mi obce. Na przykład ostatnio zrobiłem kupę i mamusia mnie przebierała. Otworzyła pieluszkę i jak nie zaczęła narzekać, że fuj, że brzydka i znowu, że fuj, fuj, fuj. Szczerze mówiąc, trochę mnie to zaniepokoiło, pomyślałem, że może coś jest nie tak, ale zerknąłem i co widzę? Kolor dobry, konsystencja też – normalna zdrowa kupa. Żadnego fuj nie zauważyłem. Kwiatkami może nie pachniało, ale kto widział zdrową kupę pachnącą kwiatami?

Podobna sprawa: byliśmy niedawno u prababci i mama coś powiedziała o cyćkach, a prababcia się oburzyła, że jak to tak, przy dziecku? Że może by czymś te cyćki zastąpić, że może guziczkami? Strasznie się przestraszyłem, że babcia chce uciąć mamie moje piękne, kochane cyćki i przyszyć w to miejsce jakieś brzydkie, plastikowe guziki. Potem się okazało, że prababci o nazewnictwo chodzi. Zupełnie nie rozumiem, w czym prababci cyćki przeszkadzają. Cyćki to cyćki, normalna, naturalna rzecz. A mamine cyćki są nie tylko normalne i naturalne, ale również najpiękniejsze na świecie. Guziki też są normalne, ale to jednak nie to samo co cyćki. Jeśli to prababcię szokuje, to trudno. Ciekaw jestem czy prababcia akceptuje to, że mam pupę. Nie żadną bułeczkę, nie arbuza, tylko pu-pę. I jestem z niej dumny. Moi rodzice też mają pupy. Byłbym zmartwiony, gdyby nie mieli. W ogóle wszyscy dorośli mają pupy, tylko z jakichś niezrozumiałych dla mnie powodów, rzadko o nich rozmawiają.

Powiązane wpisy

Post Author: Rozwyrazowana

Mam 25 lat, męża, dwoje dzieci, wielkie plany i ambicje. Przede wszystkim marzę o tym, by moja pisanina została kiedyś wydana. Na razie skończyłam pisać pierwsza książkę i pracuję nad drugą. Poza tym w zeszłym roku schudłam 30 kg, więc temat odchudzania, zdrowego żywienia i ćwiczeń też jest mi bliski.

4 thoughts on “Tomciętnik: Odcinek Trzydziesty siódmy

    ariadna

    (30 listopada 2016 - 11:40)

    Trudno dorosłemu jest się wczuć w rolę dziecka. Tobie się to udało. Brawo! 🙂

      Rozwyrazowana

      (30 listopada 2016 - 18:51)

      Tomciętnik powstał, bo próbowałam zrozumieć co siedzi w małej głowie mojego synka. W ten sposób radziłam sobie gdy płakał, a ja zupełnie nie wiedziałam dlaczego.

    ariadna

    (1 grudnia 2016 - 20:03)

    Malutcy, płaczący synkowie….brrrrrr…naprawdę człowiek może czuć się bezradny…Ja nieraz czułam zupełną niemoc, gdy nie potrafiłam rozszyfrować istoty płaczu dziecka.

      Rozwyrazowana

      (2 grudnia 2016 - 18:59)

      Właśnie.
      Ja zaczęłam pisać Tomciętnik, żeby nie zwariować. Siedziałam sama w domu całymi dniami przerażona odpowiedzialnością za tego małego człowieka. Szukałam ujścia dla swoich rozterek i lęków…
      Na szczęście jak Tomek skończył rok, to poszłam do pracy i trochę odetchnęłam. A potem przy drugim było już łatwiej :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *