Upadek to nie porażka

typewriter-1148939_1920Czasem dzieje się coś, co hamuje nas w dążeniu do wyznaczonego celu. Czasem brakuje motywacji, cierpliwości czy czasu. Mieliśmy się odchudzać, ale to ciasto było takie dobre… Mieliśmy biegać, ale pogoda jest taka brzydka… Mieliśmy iść na siłownię, ale tak bardzo brakuje czasu…

Nie jestem wielką fanką wymówek, ale z drugiej strony nie można zawsze idealnie trzymać się planu, warto jednak pamiętać, że to, że powinęła nam się noga nie przekreśla naszych wszystkich wcześniejszych starań.

Jakiś miesiąc temu nadwyrężyłam nadgarstek i postanowiłam sobie zrobić tydzień przerwy od ćwiczeń, a potem dwa tygodnie byłam przeziębiona i absolutnie nie miałam ochoty się ruszać. A miałam w planach ćwiczyć regularnie bez względu na wszystko. Czy to, że zrobiłam sobie przerwę coś zmienia? Nie, nic nie zmienia. Kilka dni temu wróciłam do ćwiczeń i nie robię z tego wielkiej tragedii, że trochę łatwiej się męczę, że mam trochę większe zakwasy.

Jakiś czas temu założyłam sobie ambitny plan dotyczący pisania mojej drugiej książki. Gdybym utrzymywała tamto tempo, to dzisiaj książka byłaby skończona. A nie jest. Dopiero mam zrealizowaną mniej niż połowę punktów z planu wydarzeń. A od zrealizowania punktów do gotowej książki droga jeszcze strasznie daleka. Czy nie powinnam w ogóle pisać, skoro nie umiem się trzymać planu? Oczywiście, że nie! Dobra, powinnam być może trochę bardziej wytrwała w tym pisaniu, ale znowu: tragedii nie ma. Powoli, powoli dojdę do celu.

Podobnie jest z dietą. Wielu ludzi po tym jak jednego dnia zjedzą za dużo, to przestaje się odchudzać. Bo złamali dietę, wszystko stracone, nie ma sensu próbować. A to nie tak! Jeden dzień, w którym się nie udało nie przekreśla wcześniejszych starań i nie wyklucza późniejszych. Spowalnia, ale to nic aż tak strasznego.

Ważne jest, by pozwolić sobie być nieidealnym i wiedzieć, że upadek to jeszcze nie ostateczna porażka. Nie ma ludzi idealnych i nawet jeśli coś możemy kontrolować, to nie zawsze umiemy. Nie ma potrzeby rozdzierać szat i rozpamiętywać każdego potknięcia. Trzeba patrzeć w przyszłość i każdego dnia patrzeć, by dziś się udało. Wczoraj to już historia, na którą nie mamy wpływu.

Powiązane wpisy

Post Author: Rozwyrazowana

Mam 25 lat, męża, dwoje dzieci, wielkie plany i ambicje. Przede wszystkim marzę o tym, by moja pisanina została kiedyś wydana. Na razie skończyłam pisać pierwsza książkę i pracuję nad drugą. Poza tym w zeszłym roku schudłam 30 kg, więc temat odchudzania, zdrowego żywienia i ćwiczeń też jest mi bliski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *