Podusmowanie maja

Pierwszy czerwca, to chyba dobry moment, na podsumowanie, co udało mi się, a co nie udało w maju. Przede wszystkim ten maj jakoś tak mi szybko zniknął, że nawet nie wiem kiedy. Nie biegałam, bo okulary mi się poluzowały i mi spadają jak próbuję biec. W sumie to tylko wymówka, bo mogłabym je dokręcić, ale nie mam śrubokrętu. Mogłabym go kupić, ale… Jakoś z tym bieganiem nie umiem się zgrać. Na swoją obronę mam to, że ćwiczę i jestem coraz silniejsza i sprawniejsza.
Waga wreszcie spadła o kolejne 2 kg. Ostatnio coraz ciężej schodzą te kilogramy i częściej stoję w miejscu niż tracę, ale maj kończę z ładnym wynikiem równych 67 kg. Czyli jeszcze dwa przede mną i dwadzieścia osiem za mną. W tej chwili już wyglądam świetnie, ale te 2 kg powinno dodać całości takiego szlifu.
Jeśli chodzi o pisanie, to zrobiłam pierwszą korektę około połowy książki. Przez pierwszą korektę rozumiem dodawanie wątków pobocznych, wprowadzanie ogromnych zmian i przewrócenie wszystkiego do góry nogami. O ile pisanie pierwszego szkieletu, na którym teraz pracuję też nie było łatwe, ale satysfakcjonujące, o tyle ta korekta jest przede wszystkim męcząca. Czytaj więcej o Podusmowanie maja