Legendy miejskie: Kto porywa kobiety na targowiskach?

Kilka tygodni temu zagadnęła mnie znajoma czy słyszałam o tym, że w Stalowej Woli na rynku, Bułgarzy próbowali porwać kobietę. Rynek w Stalowej Woli to nie historyczne centrum miasta, ale po prostu ogromne targowisko, gdzie można kupić wszystko: owoce i warzywa, ubrania, ale też meble, rowery, „majtki po ci zote” u Bułgarów czy Rumunów i tak dalej.

Lubię kupować tam warzywa, za kupowaniem ubrań nie przepadam, tak czy inaczej o żadnych porwaniach nie słyszałam. No, może poza licznymi porwaniami portfeli z niedopiętych torebek, bo rynek to raj dla kieszonkowców.

Koleżanka opowiedziała mi, że słyszała od swojej znajomej, że ona słyszała, że w ostatnią sobotę dwie młode dziewczyny poszły kupić spodnie. Jedna z nich upatrzyła sobie coś do Bułgarów i weszła do ich samochodu dostawczego, żeby je zmierzyć. Większość stoisk jest prowizorycznych, część ma zasłonki, za którymi można coś przymierzyć, ale mierzenie ubrań w samochodzie sprzedawcy to norma, szczególnie gdy temperatura nie rozpieszcza.

Koleżanka na nią czekała, ale dziewczyna nigdy nie wyszła z samochodu. Gdy zapytała sprzedającego czy może tam zajrzeć zareagował nerwowo i powiedział, że jej koleżanka już dawno sobie poszła. Dziewczyna zadzwoniła na policję. Policja odkryła, że miała rację: jej odurzona koleżanka leżała w samochodzie.

To było kilka tygodni temu, ani ja w to nie wierzyłam, ani znajoma, która mi to opowiedziała. Kilka dni temu zapytała mnie ponownie o tę historię, bo znów gdzieś ją słyszała i zaczęła zastanawiać się nad jej autentycznością. W końcu, jak coś tak długo funkcjonuje, to musi być prawdziwe.

Później dla odmiany natknęłam się na takie screen:

Historia ta sama, tyle że zamiast Bułgarów mamy Muzułmanów, a zamiast Stalowej Woli Koszalin. Chwilę szukania w Google i znalazłam to:

„Uwaga!!! Dziewczyny robiące zakupy na targu! Doszły mnie już podwójne słuchy, aby nie przymierzać ubrań u „Rumunów” w busach! Dziewczyny są w ten sposób usypiane i wywożone dla wnętrzności! Pierwszy taki przypadek miał miejsce w Pińczowie, drugi w Chmielniku”- to ogłoszenie z Facebooka cytowało Echo Dnia w listopadzie 2016.

Mało?

30 marca 2015 Warszawa w pigułce:

„W UBIEGŁĄ SOBOTĘ W NADARZYNIE PORWALI MOJEJ SIOSTRY ZNAJOMĄ . KOBIETA POJECHAŁA Z MĘŻEM I DZIECKIEM NA ZAKUPY – MĄŻ ZOSTAŁ W SAMOCHODZIE Z DZIECKIEM ONA MIAŁA TYLKO NA CHWILE IŚĆ. PO PÓŁ GODZINY MĄŻ ZACZĄŁ SIĘ NIEPOKOIĆ I DZWONIĆ DO ŻONY LECZ TELEFON WYŁĄCZONY. SPANIKOWANY ZADZWONIŁ NA POLICJĘ POLICJA PRZYJECHAŁA NATYCHMIAST Z PSAMI ( WIDOCZNIE NIE PIERWSZA TAKA SYTUACJA ). PSY OBWĄCHAŁY RZECZY KOBIETY I DOTARLI DO JEDNEGO Z BOKSÓW GDZIE – KOBIETA TA BYŁA JUŻ UŚPIONA, ZAPAKOWANA W KARTONIE TO DALSZEGO TRANSPORTU podejrzewają iż po prostu miała być sprzedana do agencji za granicą albo do przeszczepu narządów.… W OSTATNIM CZASIE GINIE DUŻO MŁODYCH DZIEWCZYN… LUDZI I ŚLAD PO NICH GINIE… to wiecie już co się z nimi dzieje… Wystarczy, że dziewczyna idzie na zakupy na bazarek czy takiego maximusa- przymierza ubranie nagle zostaje uśpiona. TO MOGŁA BYĆ KAŻDA Z NAS.…”

Ostrzeżeń na temat domniemanych porwań można znaleźć wiele więcej. Łączy je jedno: porywaczem zawsze jest obcokrajowiec. Powrót popularności tej legendy-ostrzeżenia na pewno ma swoje źródło w trwającym w Europie kryzysie migracyjnym. To smutne, że rykoszetem obrywają niewinni ludzie, bo przecież Rumuni i Bułgarzy handlują na naszych targowiskach od wielu lat nie robiąc nikomu krzywdy.

Próbowałam zweryfikować tę opowieść, ale nie znalazłam żadnego artykułu, który potwierdzałby, że to wszystko się wydarzyło. Znalazłam mnóstwo artykułów opisujących tę opowieść jako przykład plotki i współczesnej miejskiej legendy. W Fakcie, rzecznik prasowy kieleckiej policji zaprzecza, by mieli w swoim rejonie taką sprawę, a historię porównuje do tej o Czarnej Wołdze. Moim zdaniem, przypomina ona bardziej historię zaginionego portfela, którą opisywałam rok temu, przed Światowymi Dniami Młodzieży.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

 

Powiązane wpisy

Post Author: Rozwyrazowana

Mam 25 lat, męża, dwoje dzieci, wielkie plany i ambicje.
Przede wszystkim marzę o tym, by moja pisanina została kiedyś wydana. Na razie skończyłam pisać pierwsza książkę i pracuję nad drugą.
Poza tym w zeszłym roku schudłam 30 kg, więc temat odchudzania, zdrowego żywienia i ćwiczeń też jest mi bliski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *